Chrześcijański Tydzień Społeczny 


  • CHTS

    CHRZEŚCIJAŃSKI
    TYDZIEŃ SPOŁECZNY

    Spotkanie, dialog na rzecz wspólnego dobra

  • CHTS

    CHRZEŚCIJAŃSKI
    TYDZIEŃ SPOŁECZNY

    Spotkanie, dialog na rzecz wspólnego dobra

  • CHTS

    CHRZEŚCIJAŃSKI
    TYDZIEŃ SPOŁECZNY

    Spotkanie, dialog na rzecz wspólnego dobra

  • CHTS

    CHRZEŚCIJAŃSKI
    TYDZIEŃ SPOŁECZNY

    Spotkanie, dialog na rzecz wspólnego dobra

  • CHTS

    CHRZEŚCIJAŃSKI
    TYDZIEŃ SPOŁECZNY

    Spotkanie, dialog na rzecz wspólnego dobra



III CHRZEŚCIJAŃSKI TYDZIEŃ SPOŁECZNY

Niezależny i samorządny Naród
Polskie społeczeństwo XXX lat po powstaniu "Solidarności".

5-7 listopada 2010. Sala BHP Stoczni Gdańskiej

DZIEŃ PIERWSZY - 5 LISTOPADA 2010



Abp Henryk J. Muszyński

Zasada pomocniczości w Katolickiej Nauce Społecznej – polskie wyzwania


Gdansk 5 listopada 2010

Katolicka Nauka Społeczna zwykła wyróżniać cztery podstawowe zasady regulujące życie społeczne:

Zasada:

Obok zasad, które służą budowaniu społeczeństwa godnego człowieka, katolicka nauka społeczna określa też cztery podstawowe wartości społeczne, mianowicie:

  • Prawdę,
  • Wolność,
  • Odpowiedzialność,
  • Miłość .

Wszystkie wymienione zasady społeczne są ze sobą jak najściślej powiązane i treściowo przyporządkowane. Najbliżej są ze sobą związane zasada pomocniczości (subsydiarności) i solidarności. Trudno je rozdzielić tematycznie i określić pomocniczość bez solidarności i odwrotnie. Godność człowieka i dobro wspólne stanowią natomiast kategorie tak ważne i rozległe, że zasługują  na osobne omówienie i mogą być potraktowane jedynie jako konieczny punkt odniesienia.

Rys historyczny

Termin: zasada pomocniczości został użyty po raz pierwszy w Encyklice papieża Leona XIII Rerum novarum w roku 1891. Termin ten był na tyle nowy i oryginalny, że pełne prawo obywatelstwa  jako kategoria społeczna, zdobył  dopiero od Encykliki papieża Piusa XI Quadragesimo anno, wydanej w roku 1931 z okazji 40-lecia wspomnianej wyżej Encykliki Leona XIII. Można jednak wyróżnić kilka terminów, które niejako przygotowały ten termin jako kategorię społeczną.

Pierwsze korzenie tego pojęcia (od łac. subsydium – pomoc, wsparcie, ratunek, obrona) można znaleźć już u Arystotelesa. Według niego w społeczeństwie zorganizowanym, instytucje wyższe jak polis (miasto państwo), oprócz spełnienia właściwych sobie zadań, troszczą się także o niższe grupy społeczne, jak gmina czy rodzina.

Św. Tomasz z Akwinu zastępuje pojęcie obywatela terminem osoby. W społeczeństwie osoba działa w ramach różnorodnego i zróżnicowanego społeczeństwa, powinna mieć jednak prawo do pomocy (subsidium) mniejszych grup społecznych.

W późniejszym okresie doktryna o wzajemnej współzależności ale i pomocy świadczonej sobie wzajemnie, dojrzewała poprzez praktyczną współpracę pomiędzy rodzinami, korporacjami, stowarzyszeniami w ramach poszczególnych gmin, prowincji i krajów.

Immanuel Kant (1724-1804) wskazywał, że dobro wspólne powinno się jak najściślej łączyć ze swobodnym rozwojem jednostki, państwo zaś powinno dążyć do zagwarantowania bezpieczeństwa i warunków zarówno dla dobra jednostki jak i całego społeczeństwa.

Wielka Rewolucja Francuska z 1789 roku rozszerzyła znacznie zakres kompetencji państwa nad wszystkimi formami działalności korporacyjnej i społecznej.

Poważny wpływ na rozwój nauki o roli i miejscu stowarzyszenia w ramach zorganizowanej społeczności wywarła nauka biskupa Moguncji Wilhelma von Kettelera. Jego zdaniem wspólnoty rodzinne i stowarzyszenia pracownicze powinny spełniać zasadniczą rolę w ramach tego wszystkiego, co zdolne są same wypełnić na polu opieki socjalnej. Mają one charakter „pomocniczy” w stosunku do roli, jaką spełnia państwo. Przyjmuje się, że to właśnie nauka Kettelera wywarła poważny wpływ na Leona XIII.

John Stuart Mill (1806-1873) – opowiada się za tym, by rządy dały stowarzyszeniom jak najwięcej przestrzeni i umożliwiły działania. Zło zaczyna się bowiem wtedy, gdy rząd ogranicza te działania.

Nieco inną drogę obrał Pierre Joseph Proudhon (1809-1865). Proponuje on, by przez umowy społeczne robotników, ograniczyć wpływ państwa. Była to  forma pomocniczości, która miała wspierać socjalizm utopijny.


Zasada pomocniczości i jej zastosowanie w życiu społecznym

Encyklika Leona XIII Rerum novarum (15.05.1891), która po raz pierwszy sformułowała zasadę pomocniczości, stanowi odpowiedź Kościoła na problemy społeczne i polityczne końca XIX wieku. W tym czasie Kościół był świadkiem narastających napięć ekonomicznych, politycznych i społecznych. Rozpadło się społeczeństwo tradycyjne, napięcie pomiędzy kapitałem i rosnącym bogactwem jednych, a pracą jako towarem i wyzyskiem klasy robotniczej, groziło wybuchem konfliktu, a nawet rewolucji. Świat robotniczy jednoczył się i tworzył własne organizacje oraz zrzeszenia w obronie własnych praw. Państwo natomiast, najczęściej w ścisłym połączeniu z kapitałem, broniło określonych struktur, które nie zawsze odpowiadały już zmienionej sytuacji.

W tej sytuacji papież Leon XIII określił fundamentalne zasady KNS, które słusznie można nazwać Magna Carta  Nauki Społecznej Kościoła na ówczesne czasy. Mons. Franco Biffi nazwał tę encyklikę embrionalną kartę praw społeczno-ekonomicznych osoby.

O wadze i znaczeniu tego dokumentu świadczy fakt, że doczekał się on swojego dopełnienia, najpierw  w Encyklice Piusa XI Quadragesimo anno (15.05.1931), wydanej z okazji 40. rocznicy Encykliki Leona XIII, następnie także w Encyklice Centesimus annus, która ukazała się w setną rocznicę pierwszego  dokumentu (1.05.1991). Obydwaj papieże uznali, że fundamentalne zasady zawarte w Encyklice Leona XIII wymagają uzupełnienia, a nie nowego dokumentu.

Zasada pomocniczości, powtórzona i niejako dopracowana w Encyklice Qudragesimo anno, brzmi: jest prawdą, a historia dobitnie uczy, że dziś z powodu zmiany warunków, tylko polityczne organizacje mogą sprostać pewnym zadaniom, które dawniej spełniały całe organizacje. Mimo to jednak nienaruszalnym i niezmiennym pozostaje owo najwyższe prawo filozofii społecznej:  co jednostka z własnej inicjatywy i własnymi siłami może zdziałać, tego nie wolno wydzierać na rzecz społeczeństwa; podobnie niesprawiedliwością, szkodą społeczną i zakłóceniem ustroju jest zabieranie mniejszym i niższym społeczeństwom zadań, które mogą pełnić i przekazywanie ich społecznościom większym i wyższym.  

W odniesieniu do integralnie pojętego dobra osoby, każda akcja ma ze swej natury charakter pomocniczy i winna pomagać oraz służyć wszystkim członkom organizmu społecznego, a nie niszczyć.

Jednakże cel ten może mieć bardzo różne odniesienia, stąd Jan Paweł II w nawiązaniu do zasady pomocniczości precyzuje: społeczności wyższego rzędu nie powinny ingerować w wewnętrzne sprawy społeczności niższego rzędu, pozbawiając je kompetencji, lecz raczej winny wspierać w razie konieczności i pomóc w koordynacji  jej działań z działaniami innych grup społecznych dla dobra wspólnego.

Zadanie państwa sprowadza się więc do respektowania kompetencji niższych instytucji i do koordynowania działań pomiędzy poszczególnymi grupami społecznymi, zwłaszcza wtedy, gdy kompetencja ta przekracza możliwości działania małych grup, których zdolności współpracy z innymi są raczej ograniczone. Tę wzajemną zależność prof. Strzeszewski określa lakonicznie:

  • tyle wolności ile można, tyle uspołecznienia, ile koniecznie potrzeba.
  • tyle społeczeństwa ile można, tyle państwa ile koniecznie trzeba.

Skrótowo oznacza to:

organizmom niższym należy zapewnić tyle wolności, ile możliwe,
a państwu przyznać tyle ingerencji, ile konieczne.

Papież Jan Paweł II ocenia funkcjonowanie zasady pomocniczości już w nowych warunkach demokratycznego, pluralistycznego państwa,  gospodarki wolnorynkowej, konsumpcyjnego społeczeństwa dobrobytu. Oczywiście samo dążenie do dobrobytu jest czymś pozytywnym, niesie jednak także poważne niebezpieczeństwa chęci zbytniego zysku, dominacji kapitału i przyporządkowania pozostałych wartości konsumpcji. Ale błędem jest styl życia – pisze Papież, który wyżej stawia dążenie do tego, by „mieć” aniżeli „być” i chce więcej „mieć” nie po to, aby bardziej „być”, lecz by doznać w życiu więcej przyjemności, co w konsekwencji prowadzi właśnie do konsumpcyjnego stylu życia.

W tym kontekście wskazuje: interweniując bezpośrednio i pozbawiając społeczeństwo odpowiedzialności państwo opiekuńcze powoduje utratę ludzkich energii i przesadny wzrost publicznych struktur, w których - przy ogromnych kosztach - raczej dominuje logika biurokratyczna, aniżeli troska o to, by służyć korzystającym z nich ludziom. Istotnie wydaje się, że lepiej zna i może zaspokoić potrzeby ten, kto styka się z nimi z bliska i kto czuje się bliźnim człowieka potrzebującego. Przy tym często pewnego rodzaju potrzeby wymagają odpowiedzi wykraczającej poza porządek tylko materialny, takiej mianowicie, która potrafi wyjść naprzeciw potrzebom ludzkim. Należy tu pomyśleć o sytuacji uchodźców, emigrantów, osób starych lub chorych i o tylu innych osobach wymagających opieki, jak choćby narkomani; ludziom tym skuteczniej może pomóc tylko ten, kto oprócz koniecznego leczenia zaoferuje im szczere braterskie wsparcie.

Zasada pomocniczości zastosowana przez Jana Pawła II w zmienionych warunkach społecznych, wykracza dosyć istotnie poza swój pierwotny sens Encykliki Rerum novarum. Wskazuje najpierw, że pomoc świadczona drugiemu człowiekowi nie może zostać zacieśniona do spraw materialnych, ale obejmuje szersze i głębsze potrzeby człowieka. Po wtóre, obok relacji instytucjonalnych, wskazuje na bliskie relacje osobowe z człowiekiem mającym prawo do  naszego wsparcia. Nietrudno tu dostrzec jakby echo i konkretną aplikację prawdy głoszonej przez papieża Leona XIII, który postulował, że obok sprawiedliwości, kluczowe znaczenie w relacjach międzyludzkich ma także przyjaźń i braterstwo.

W zasadzie pomocniczości można wyróżnić zarówno aspekt negatywny jak i pozytywny. Pierwszy polega na tym, by społeczności wyższego rzędu nie kwestionowały kompetencji grup społecznych niższego rzędu oraz nie odbierały im właściwego im dynamizmu działania, który w dużym stopniu uwarunkowany jest tym, że znają stopień konieczności i potrzeby tych, którym pragną przyjść z pomocą.

Aspekt pozytywny wyraża się w obowiązku świadczenia pomocy i koordynacji działań mniejszych grup dla dobra wspólnego konkretnych podmiotów społecznych i całego społeczeństwa. Państwo powinno wspierać i scalać rozmaite działania organizmów społecznych i stwarzać warunki do samodzielnego rozwoju zlecając wypełnianie zadań społecznych właściwym grupom według ich możliwości i kompetencji. Zadaniem zaś państwa jest wspólne zarządzanie, nadzór i ochrona.

Zasada pomocniczości, chociaż definiowana jest jako ważniejsza od zasady solidarności, to jednak łączy się  jak najściślej  z pozostałymi zasadami życia społecznego, czyli z zasadą godności każdej osoby, dobra wspólnego, a szczególnie z zasadą solidarności. Szeroko pojęte, integralne dobro osoby, stanowi fundament i główne kryterium etyczne wszystkich działań społecznych. Zakłada ono  oczywiście poszanowanie dobra wspólnego, które stanowi właściwą rację istnienia każdej prawdziwej wspólnoty i obejmuje sumę tych warunków życia społecznego, dzięki którym jednostki, rodziny i zrzeszenia, mogą pełniej i łatwiej osiągnąć swoją własną doskonałość. Osiągnięcie zgodnego współdziałania w realizowaniu tak pojętego dobra jednostek i poszczególnych grup społecznych nie jest łatwe, wymaga zarówno uzgodnień społecznych, wzajemnego zaufania jak i uznania  minimum wspólnych wartości.

Ze względu na bliskie powiązanie zasady pomocniczości i solidarności, Jan Paweł II przypomina, że dla osiągnięcia podstawowych celów życia społecznego, i dla uniknięcia walki  między sobą, państwo powinno zabiegać o respektowanie tak bezpośrednio jak i pośrednio tak zasady pomocniczości jak i solidarności: Pośrednio i zgodnie z zasadą pomocniczości stwarzają warunki sprzyjające swobodnej działalności gospodarczej, która mogłaby zaofiarować wiele miejsc pracy i źródeł zamożności. Bezpośrednio i zgodnie z zasadą solidarności, ustalając w obronie słabszego pewne ograniczenia autonomii tych, którzy ustalają warunki pracy, a w każdym przypadku zapewniając minimum środków utrzymania pracownikowi i bezrobotnemu.

Oczywiście nie da się uniknąć napięć społecznych, a niekiedy nawet walki, ale nie jest to nigdy walka przeciw drugiemu, walka, która traktuje człowieka jako wroga i nieprzyjaciela -  i dąży do jego zniszczenia. Jest to walka o człowieka, o jego prawa, o jego prawdziwy postęp; walka o dojrzalszy kształt życia ludzkiego. Słowem: solidarność nie jest walką z człowiekiem ale o człowieka. Taka interpretacja wskazuje, że szerzej należy rozumieć pojęcie solidarności niż to ma miejsce w znaczeniu potocznym. Nie jest ono już związane z określoną grupą społeczną, ale z każdym, kto podejmuje działanie na rzecz tego, by życie ludzkie na ziemi stawało się bardziej ludzkie.


Praktyczne zastosowanie zasady pomocniczości w życiu społecznym.

Powyższe, nieco teoretyczne rozważania ukazujące zasadę pomocniczości jako pewien regulator, który normuje i koreluje działania różnych wspólnot, stowarzyszeń, organizacji i podmiotów społecznych w ramach struktur państwowych, tak, aby służyły one dobru zarówno pojedynczej osoby, podmiotów pośrednich, ale i całej społeczności. Takie całościowe spojrzenie posiada daleko idące konsekwencje dla życia politycznego każdej społeczności.

W obliczu obciążeń zarówno ideowych jaki i strukturalnych wyniesionych z okresu tzw. „realnego socjalizmu”, papież Jan Paweł II najpierw rozprawia się z tymi obciążeniami. Wskazuje, że głównym błędem była niewłaściwa antropologia, która traktowała pojedynczego człowieka jako zwykły element i cząstkę organizmu społecznego, tak że dobro jednostki było całkowicie podporządkowane działaniu mechanizmu ekonomiczno-społecznego… jednocześnie zanika pojęcie osoby jako samodzielnego podmiotu decyzji moralnych, który podejmując je, tworzy porządek społeczny.

Upadek dyktatury komunizmu stworzył nową rzeczywistość, nowe szanse, otworzył nową przestrzeń wolności, która doprowadziła w konsekwencji do poszerzenia UE, ale stworzyła także nowe zagrożenia i stała się wielkim wyzwaniem dla wszystkich: państwa, organizmów pośrednich, ale i związków zawodowych.

Zasada pomocniczości, która w trosce o poszanowanie godności człowieka, dobra wspólnego, razem z zasadą solidarności łączy wszystkie wyżej wymienione podmioty, ma wymiar zarówno wertykalny (z góry do dołu) – państwo, samorządy, podmioty społeczne, kulturalne, gospodarcze) jak i horyzontalny (współpraca pomiędzy poszczególnymi podmiotami):  jednostka, rodzina, zakład pracy, przedsiębiorstwo, związek, korporacja, itp.).

Kościół docenia demokrację jako system, który zapewnia udział obywateli w decyzjach politycznych i rządzonym gwarantuje możliwość wyboru i kontrolowania   własnych rządów, ale jednocześnie wskazuje  także pewne zasady etyczne, które gwarantują pełną podmiotowość społeczeństwa i określają współodpowiedzialność swoich obywateli. Podstawowym bogactwem człowieka jest wraz z ziemią sam człowiek ze wszystkimi swoimi zdolnościami i możliwościami i integralnie pojęte dobro człowieka, które nie ogranicza się wyłącznie do dobrobytu i sfery materialnej, ale zabezpiecza podstawowe prawa i rozwój wartości duchowych, intelektualnych, kulturowych i innych.

Zadaniem państwa jest zabezpieczyć te podstawowe prawa i czuwać nad ich respektowaniem. Podmiotowość społeczeństwa obywatelskiego i wszystkich organizmów pośrednich, zarówno rodziny jako podstawowej komórki społecznej, jak i organów administracyjnych (samorządy), gospodarczych (przedsiębiorstwa), politycznych (partie), społecznych (związki zawodowe), polega przede wszystkim na tym, by aktywizować przedsiębiorczość i odpowiedzialne inicjatywy właściwych sobie organizmów i społeczności.

Z drugiej zaś strony wyraża się w tym, by zabiegać, a nawet walczyć o respektowanie podstawowych praw i potrzeb wszystkich a szczególnie potrzebujących i ubogich. Troska ta  obejmuje  nie tylko sprawy ściśle bytowe ale także inne dziedziny i potrzeby życia społecznego, rodziny i grup społecznych , zwłaszcza tych, które same nie są zdolne zabiegać o swoje prawa jak np. ludzie niepełnosprawni czy  starzy.

Podmiotowość społeczeństwa wyraża się też w tym, że splata się harmonijnie współpraca wielu podmiotów, jej rola wzrasta wraz ze wzrostem współpracy tychże podmiotów. Wymownym przykładem takiej współpracy może być fakt, gdy państwo zabiega o należyte organizacje i struktury życia społecznego, gospodarczego i politycznego, o odpowiednie ustawodawstwo w zakresie bezrobocia, samorządy zaś organizują biura pośredniczenia aktywizacji i umożliwiają przekwalifikowanie; natomiast związki pracownicze lub inne podobne podmioty troszczą się o aktywizację jednostek. W obliczu rozbieżnych interesów tylko zorganizowana i harmonijna współpraca może zagwarantować pełny sukces, w odniesieniu do problemów, wobec których jednostka, a nawet małe grupy społeczne są całkowicie bezsilne.

Szczególna rola w ramach określonych zasadą solidarności i pomocniczości w państwie demokratycznym opartym na gospodarce wolnorynkowej przypada związkom zawodowym. Otwierają się tu wielkie i bogate możliwości zaangażowania oraz walki w imię sprawiedliwości dla związków zawodowych i innych organizacji pracowniczych, które bronią praw ludzi pracy i ochraniają ich podmiotowość, spełniając jednocześnie istotną funkcję kulturową. Należy umożliwić pracownikom uczestniczenie w sposób bardziej pełny i godny w życiu Narodu i wspierać ich w procesie rozwoju.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że Papież nie poprzestaje na ogólnych założeniach dotyczących miejsca i roli związków zawodowych, ale w oficjalnym dokumencie papieskim, jakim jest Encyklika Centesimus annus, wspomina wyraźnie o roli jaką „Solidarność” odegrała w przemianach w Polsce i w Europie. Nie można zapominać, że zasadniczy kryzys ustrojów – pisze Papież – które chcą uchodzić za formę rządów czy wręcz dyktaturę robotników, rozpoczął się wielką akcją protestu, podjętą w Polsce w imię solidarności. Rzesze robotników pozbawiły prawomocności ideologię, która chce przemawiać w ich imieniu, a czerpiąc z własnego trudnego doświadczenia pracy i ucisku odnalazły czy niejako odkryły na nowo pojęcia i zasady nauki społecznej Kościoła.

Jan Paweł II pisał te odważne słowa w roku 1991, u początku wielkich przeobrażeń, które dokonały się w Polsce i w Europie. Wyraźne odwołanie do zasad KNS Kościoła i to w imię solidarności, nie pozostawia żadnej wątpliwości, że Papież wiąże też szczególne nadzieje i oczekiwania z tymi, którzy nierozłącznie związali  swoją tożsamość związkową z moralnym wymiarem  solidarności i dziś tak często do niej się odwołują. Nie wyklucza to  oczywiście innych związków zawodowych i podmiotów społecznych.

Stąd w pełni uzasadnione jest pytanie, w czym dziś, gdy Polska jest członkiem UE, w wymiarze uniwersalnym w Europie i globalnym świecie  wyraża się solidarność i pomocniczość?

Otóż systemem alternatywnym ustroju socjalistycznego, który w gruncie rzeczy okazał się kapitalizmem państwowym, nie jest kapitalizm wolnorynkowy, który również nie zabezpiecza przed absolutną dominacją kapitału, lecz społeczeństwo, w którym istnieją: wolność pracy, przedsiębiorczość i uczestnictwo. Tego rodzaju społeczeństwo nie przeciwstawia się wolnemu rynkowi, ale domaga się, by poprzez odpowiednią kontrolę ze strony sił społecznych i państwa było zagwarantowane zaspokojenie podstawowych potrzeb całego społeczeństwa.

Zaangażowanie i walka związków zawodowych w znaczeniu wyżej określonym (walka o prawa ale nigdy przeciwko drugiemu człowiekowi), obejmuje wszystkie zakresy, najpierw o respektowanie praw pracowniczych, o godne warunki pracy i płacy, o zabezpieczenie podstawowych praw godności społecznych, ale także o wszystkie inne potrzeby: rodziny, szeroko pojętej ekologii nie tylko przyrody, ale przede wszystkim człowieka, potrzeb kulturalnych, duchowych, intelektualnych, które umożliwiły integralny rozwój osoby.

Drugim ważnym zadaniem jest współpraca z instytucjami państwowymi, ale i obrona przed zbyt daleko idącym interwencjonizmem i opiekuńczością, zarówno państwa jak i innych organizmów społecznych, ekonomicznych, partyjnych, które ograniczają przedsiębiorczość, twórczą aktywność niższych czy mniejszych organizacji, instytucji czy nawet jednostek. Zadaniem związków zawodowych, zgodnie z zasadą pomocniczości, jest także troska o współpracę z instytucjami pośrednimi jak samorządy, przedsiębiorstwa, organizacje i instytucje życia społecznego, kulturalnego, politycznego i gospodarczego.

Ostatnim wreszcie zakresem jest troska o godne uczestnictwo zarówno w pracy produkcji jak i zysku, ale także odpowiedzialność za dobro społeczne na wszystkich poziomach. Odpowiedzialność ta wyraża się także w popieraniu wszelkich inicjatyw zmierzających do aktywizacji przedsiębiorczości i pomoc w niełatwym know how – nowoczesnego społeczeństwa.

Środowisko, a właściwie kolebka „Solidarności”, gdzie odbywa się dzisiejszy Dzień Społeczny, jak również temat: Niezależny, samorządny Naród. Polskie Społeczeństwo w XXX lat po powstaniu „Solidarności” upoważnia mnie, by poczynić kilka bardziej ogólnych uwag na temat roli związków zawodowych, szczególnie „Solidarności” wg KNS.

Począwszy od czasów Leona XIII KNS wspiera ruch związkowy i związki zawodowe. Związki te powstały w okresie walki klas, ale ich celem nie jest jednak walka klas, a obrona i walka interesów zawodowych, o godny własny byt, a także byt ich rodzin i sprawiedliwość społeczną oraz praca nad  pogłębieniem  roli solidarności ogólnospołecznej.

Aby związki zawodowe mogły urzeczywistnić ten cel muszą zostać spełnione następujące warunki:

  • Związki muszą łączyć charakter zawodowy i klasowy,
  • nie mogą ograniczać się wyłącznie do obrony interesów klasowych i zawodowych swoich członków, ale troszczyć się również o ich rozwój społeczny, kulturalny, a nawet moralny, jeżeli odwołują się do inspiracji chrześcijańskich,
  • nie powinny realizować bezpośrednio celów politycznych,
  • powinny powstawać oddolnie w ślad za wyodrębnieniem się interesów grupowych ludzi pracy,
  • interes klasowy powinny łączyć, a nawet przyporządkować dobru zawodowemu i łączyć z troską o dobro przedsiębiorstwa, a w dalszej kolejności o dobro całego społeczeństwa.

Naukę o roli i miejscu związków zawodowych, w tym także „Solidarności” w sposób istotny ubogacił Jan Paweł II, dostosowując ją do zmienionych warunków współczesnego globalnego świata. Pomimo odmiennych warunków społecznych, politycznych i gospodarczych, głównym zadaniem związków zawodowych – zdaniem Jana Pawła II - pozostaje nadal obrona bytowych interesów ludzi pracy we wszystkich dziedzinach życia zawodowego czy gospodarczo-społecznego.

Papież uznaje, że stałym składnikiem procesu produkcji jest i pozostaje praca i kapitał. Jego zdaniem związki te są wykładnikiem walki o sprawiedliwość społeczną, o słuszne uprawnienia ludzi pracy według szczególnych zawodów oraz troskio dobro odpowiadające potrzebom i zasługom ludzi zrzeszonych w związkach zawodowych. Chodzi przede wszystkim o sprawiedliwą zapłatę, godne warunki pracy i zabezpieczenia społeczne. Nie jest to walka przeciwko innym, lecz walka dla sprawiedliwości. Troska o zabezpieczenie własnych interesów powinna w sposób solidarny obejmować także szeroko pojęte potrzeby innych grup społecznych.

Warto zwrócić uwagę, że Jan Paweł II znacznie poszerzył pojecie zakresu politycznego działania związków zawodowych. Polityka w zrozumieniu Jana Pawła II to nie tylko dążenie do sprawowania władzy, ale także takie działania, które dawniej nazywano działalnością społeczną. W tym znaczeniu - Papież pisze - działalność związków zawodowych wkracza niewątpliwie w dziedzinę „polityki” rozumianej jako roztropna troska o dobro wspólne. Równocześnie jednak zadaniem związków nie jest uprawianie „polityki” w znaczeniu, jakie się powszechnie nadaje temu słowu dzisiaj. Związki nie mają charakteru partii politycznych „walczących o władzę” i nie powinny podlegać decyzjom partii politycznych ani też mieć zbyt ścisłych związków z nimi. W takiej bowiem sytuacji łatwo tracą łączność z tym, co jest ich właściwym zadaniem, to znaczy zabezpieczanie słusznych uprawnień ludzi pracy w ramach dobra wspólnego całego społeczeństwa, stają się natomiast narzędziem do innych celów.

Słowa Papieża są tak jednoznaczne, że nie wymagają komentarza. Potrzebują natomiast ogromnego wysiłku w aktualnej rzeczywistości polskiej, by stały się drogowskazem, normą, jakby konstytucją „Solidarności”, która dla Jana Pawła II była nie tylko znakiem nadziei, ale także sposobem realizowania społeczeństwa demokratycznego, obywatelskiego w harmonijnym współdziałaniu wszystkich podmiotów gospodarczych, społecznych i politycznych.

Papież był realistą, wiedział dobrze, że w systemie wolnorynkowym i demokratycznym, rozbieżność interesów kapitału i zysku pracodawców i pracobiorców oraz oczekiwania różnych grup społecznych doprowadzą do napięć i walki. Przyznaje, że zabiegając o słuszne uprawnienia swoich członków, związkom zawodowym przysługuje także prawo do strajku jako pewnego rodzaju ultimatum skierowanego do odpowiedzialnych czynników, zwłaszcza do pracodawców.

Strajk jest co prawda środkiem uprawnionym, ale ostatecznym - jako forma protestu, a nie sposób rozwiązywania problemów.. Z równą powagą jak wskazówki Papieża dotyczące polityki jako roztropnej troski o dobro wspólne należy także traktować jego ostrzeżenie: nie można strajku nadużywać! Nie można zwłaszcza nadużywać go dla rozgrywek politycznych … nadużywanie strajku może bowiem prowadzić do paraliżowania całego życia społeczno-ekonomicznego, co jest sprzeczne z wymogami dobra wspólnego społeczeństwa, które odpowiada także właściwie rozumianej naturze pracy. Żądania syndykalne nie mogą zamieniać się też w pewien rodzaj „egoizmu” grupowego czy klasowego – chociaż mogą i powinny dążyć również do tego, aby ze względu na dobro wspólne całego społeczeństwa naprawić to wszystko, co jest wadliwe w systemie posiadania środków produkcji oraz sposobić zarządzanie i dysponowanie nimi. Życie społeczne i ekonomiczno-społeczne jest z pewnością rodzajem „naczyń połączonych” – i do tego rodzaju musi tez stosować się wszelka działalność społeczna mająca na celu zabezpieczenie uprawnień każdej z grup.

W zrozumieniu Papieża zatem dobro wspólne jest celem wszystkich grup społecznych, a zatem i związków zawodowych. Właśnie w tym kontekście ostrzega przed grupowym czy klasowym egoizmem, wzywa do solidarności z innymi grupami społecznymi, w tym także z właścicielami kapitału. Dobro wspólne i sprawiedliwość społeczna wymaga solidarnego wysiłku wszystkich grup społecznych, w tym także – a może przede wszystkim -  sprawujących władze polityczną. Nieodłącznym środkiem dla urzeczywistnienia tego celu jest szeroko pojęty dialog społeczny.

Nie można również zapominać, że wszelka praca podejmowana również indywidualnie z chęcią powiększenia zysku ma zawsze wymiar społeczny:  Poprzez swoją pracę człowiek angażuje się nie tylko dla samego siebie, ale także dla drugich i z drugimi: każdy współdziałając uczestniczy w pracy i dobru drugiego. Człowiek pracuje dla zaspokojenia potrzeb swojej rodziny i wspólnoty, do której należy, Narodu i w końcu całej ludzkości.

Dla osiągnięcia tych celów – przypomina Jan Paweł II - potrzebny jest wciąż jeszcze wielki związkowy ruch pracowników, zmierzający do wyzwolenia oraz integralnej promocji osoby ludzkiej.

Począwszy do Traktatu z Maastricht (7 luty 1992 r.) zasada pomocniczości stała się jedną z zasad porządku prawnego w Unii Europejskiej. Traktat wspólnoty Europejskiej w artykule 5 usankcjonował w pełni pomocniczość jako zasadę, która reguluje także relacje pomiędzy Wspólnotą Europejską a państwami członkowskimi. Od wejścia Polski do struktur UE reguluje ona również stosunek Polski do poszczególnych instytucji i krajów tejże Wspólnoty.

Warto zwrócić uwagę, że pomoc unijna udzielana jest Polsce w oparciu o tę właśnie zasadę. Unia zwraca 75% nakładu po pokryciu jednak całości nakładów przez bezpośrednie podmioty. W ten sposób stymuluje się - by nie powiedzieć zmusza się - do aktywizacji podmioty korzystające z pomocy, a jednocześnie promuje się i umożliwia rozwój i wyrównanie szans w ramach całej UE. Ta sama zasada pomocniczości stosowana jest nie tylko w UE, ale także w odniesieniu do innych części globalnej rzeczywistości pozostałego świata.

Zasada ta sprawdziła się, już wielokrotnie i w różnych wymiarach we współczesnym świecie. W żaden sposób nie można jednak pominąć faktu, że chociaż pomoc udzielana jest zbiorowości powinna służyć integralnemu dobru  osoby.  Konkretny człowiek jest zawsze głównym punktem odniesienia wszystkich działań nie tylko każdej społeczności, ale także drogą Kościoła. 

Miłość zaś jest odwrotnie proporcjonalna do bliskości, stąd jej wiarygodność weryfikuje się w pierwszym rzędzie w odniesieniu do najbliższych w rodzinie, w konkretnej wspólnocie w której żyjemy  (stowarzyszenie, organizacja), a także we własnym związku czy społeczności lokalnej, do której przynależymy (miasto, gmina). Oznacza to, że nie tylko miłość, ale także pomocniczość realizuje się w  wymiarze  wstępującym, począwszy od  pojedynczego człowieka, a  powinna służyć całej społeczności. Dzieje się to jednak zawsze w ścisłej łączności z wysiłkiem całej społeczności. Szczególna rola w tym przypada jednak związkom zawodowym i innym   stowarzyszeniom i organizacjom, do których przynależą beneficjenci.

Środkiem do realizowania tych wzniosłych celów jest dialog społeczny oraz wzajemne zaufanie w ścisłej korelacji wszystkich podmiotów społecznych, gospodarczych i politycznych demokratycznego i obywatelskiego społeczeństwa.

Solidarność staje dziś nie tylko przed ważnymi wyzwaniami, ale ma też w stosunku do całej Polski i Europy niezmiernie ważne zadanie do wypełnienia. Jak zauważył ordynariusz tarnowski - bp Wiktor Skworc: solidarności nie wolno uczynić pomnikiem, pod którym okazyjnie będzie się składało wiązanki kwiatów; raczej niech pozostanie wezwaniem do podejmowania ciągle niezrealizowanych ideałów, od których się oddalamy, bo aktualny model ustrojowy daleki jest od solidarnościowego etosu (Tarnów 17.10.2010 r.).

Życzę, by w podejmowaniu tych zadań nie zabrakło solidarności, odwagi, determinacji i wytrwałości, a wszystkim, którzy angażują się w realizowanie tak pojętych zadań mówię: Szczęść Boże!


por. O. Bazzichi, Zasada pomocniczości, w: Społeczeństwo 2005 (4-5),s.865.

Tamże.

Por. Acta Leonis XIII, 11 (1992) 101-102.123.

Por. O. Bazzichi, dz. cyt., s.865-871.

Por. F. Biffi, Nauka Społeczna Kościoła od Rerum novarum do Centesimus annus, Pelplin 1993, s.24.

Encyklika Piusa XI Quadragesimo anno 79-80.

Encyklika Jana Pawła II Centesimus annus 48.

Por. Cz. Strzeszewski, Katolicka Nauka Społeczna, Lublin 1985, s. 513nn.

CA 19.

CA 36.

CA 48.

por. F. Biffi, dz. cyt. ss. 13-16.

Por. J. Kupny, Podstawowe zasady życia społecznego, w: Katolicka Nauka Społeczna. Podstawowe zagadnienia z życia społecznego i politycznego, ks. S. Fel, bp J. Kupny (red.), Katowice 2007, s.76.

B. Sutor, Etyka polityczna, Warszawa 1994, s. 43.

CA 15, por. też Encyklika Jana Pawła II Laborem Exercens 8.

Por. LE 11-12, CA 14.

J. Kupny, dz. cyt., s. 86.

CA 13.

Tamże 46.

Tamże 32.

Por. CA 49.

Tamże 35.

Tamże 23.

Tamże 35.

Por. Encyklika Leona XIII Rerum novarum 4; LE 20.

Por. KDK 68; LE 20 oraz E. Rusin, Związki zawodowe. w: Encyklopedia Nauczania Społecznego Jana Pawła II, Radom 2005, s.607-608.

Por. LE 20.

Tamże 20.

LE 20.

CA 43.

Tamże.

 




 strzałka do góry